środa, 2 lutego 2011

Joey Jordison jednak nie miał wyjebane

Już wiadomo dlaczego Jordison zachował się tak, a nie inaczej na ostatnim koncercie Murderdolls. Jeśli nie wiecie o co chodzi to najpierw zajrzyjcie TUTAJ.

Okazuje się, że perkusista Slipknota od 2 lat cierpi na coś co nazywa się Tinnitus (po polsku Szumy Uszne) i powoduje duży ból w uszach. W nocy koncertu objawy się nasiliły, a wysoki poziom głośności w monitorach tylko pogorszył sytuację i Jordison musiał zejść ze sceny. Później chciał wrócić, ale przypadłość mu na to nie pozwoliła.



Pisze: 'Próbowałem zagrać jeszcze raz po tym jak zszedłem ze sceny, ale tylko mi się pogorszyło. Teraz jest już dobrze, ale muszę uważać na uszy żeby nie spowodować trwałego uszkodzenia słuchu. Chcę przeprosić wszystkich fanów, którzy byli obecni na koncercie w Bordeaux, nie chciałem okazać braku szacunku dla nikogo i mam nadzieję, że moi fani zrozumieją sytuację.'

Czyli Joey Jordison jednak do końca nie miał wyjebane na publiczność. Może to i lepiej, że rzucił gitarą, a nie rozpłakał się.

1 komentarz: